Blog > Komentarze do wpisu
Nowatorskie metody nauczania
O metodach będzie później, teraz będzie reprymenda. Bo ja nie wiem, co reszta Paszczaków robi nocami, to zdjęcie jakieś takie wyzuzdane, pewnie znowu razem uczyli się pływać żabką. Ja to, np. o godzinie pierwszej śpię ;) Ponadto, ta odległość jest niebezpiecznie mała - kobieta od mężczyzny conajmniej 40 cm odstępu powinna zachowywać, żeby móc zaczerpnąć powietrza i żeby nie było potem z tego dzieci. Bo teraz to ja nie wiem czego się mogę po nich spodziewać. Żeby potem nie płakali, że nie ostrzegałam ;D Tak to jest jak się młodzież na parę dni spuści z oczu. Nic, jak tylko głupoty im w głowie!

Dobrze, trochę już ochłonęłam po początkowym wzburzeniu, więc mogę przejść do rzeczy (łac. ad rem ;D). Moje nowatorskie i przełomowe metody nauczania wyglądają tak:
- skanuję wzrokiem dziesiątki kserówek, w które tak naprawdę powinnam się wgryźć i dogłębnie przeczytać
- robię se tzw. mapki myśli, czyli kółeczka, najważniejsze hasełka, kartka A4, itp.
- popijam herbatką, żeby mieć dobry nastrój
- co 2 godziny krótka przerwa na necik, tiwi albo jedzonko, też żeby mieć dobry nastrój, oraz by nauka kojarzyła się z przyjemnością, a sesja stała się moją dobrą przyjaciółką
- co jakiś czas wracam uparcie do myśli, że uczę się bardzo przyjemnych i pożytecznych rzeczy i robię właśnie kolejny krok na drodze ku zbawieniu duszy...

Czy ta metoda jest naprawdę przełomowa okaże się pod koniec pierwszej dekady lutego. Jeśli nie okaże się tak genialna, jak myślę, będę się pocieszać, że przynajmniej pamiętam jaką nazwę ma moja uczelnia
http://www.youtube.com/watch?v=tG20kgyVxzs

Jak to było ? Aaaaa, Krakowski Uniwersytet Lubelski im. R2D2 ;DDDDD
niedziela, 28 stycznia 2007, kwiat_paproci

Komentarze
2007/01/28 12:33:32
Nie chcę Cię martwić, ale ja już od dość dawna stosuję takie metody nauczania (się). Nie mam tego jednak udokumentowanego, więc gdybyś szybko to opatentowała... ;)
Miłej nauki. ;)
-
2007/01/28 18:29:22
To i dobrze i źle zarazem.
Dobrze, bo oznacza, że skoro stosujesz ją od kilku lat, to chyba ta metoda się sprawdza.
Źle, bo nie zapiszę się na kartach historii jako wybawca uciemiężonych i wycieńczonych milionów studentów na całym świecie (chyba, że sesja to wynalazek wybitnie polski).

A tak naprawdę, to nie wierz, żeby ktoś sioę uczył w 100% jak ja, łącznie z przerwami, herbatką i myślami ;)
Od rana mam zamiar dodać do tego jeszcze jeden punkt: wstawać i kłaść się spać z myślą, że oto zostałam wybrana do pozbawienia świata wojen, chorób i sejmu, a jedynym środkiem do osiągnięcia tego celu jest
N A U K A ;DDDDD
No to wracam do psychologii percepcji.
-
2007/01/28 20:13:30
Oczywiście, że nie wierzę. ;)
Hmm, psychologia percepcji - to może być ciekawe...